I wojna światowa. Pomniki krwawego konfliktu

Pomniki dedykowane poległym podczas I wojny światowej to tak trwały element krajobrazu Pomorza Zachodniego, jak szachulcowe chałupy czy (neo)gotyckie kościoły. Choć nie toczyły się tu żadne walki, konflikt zebrał krawe żniwo wśród ówczesnych mieszkańców regionu.

Zwiedzając zachodniopomorskie miejscowości, zwłaszcza te małe, najmniejsze, umiejscowione daleko od głównych traktów, zauważyć możemy pewną prawidłowość. Otóż ich najcenniejsze obiekty o walorze historycznym sprowadzają się najczęściej do jednego zbioru: kościół, cmentarz i pomnik ofiar I wojny światowej. Pomniki te upamiętniały śmierć żołnierzy wywodzących się z danych społeczności. Inspirowane były rozmaitymi podbudkami. Zazwyczaj chęcią uhonorowania ich poświęcenia, ale stanowiły też próbę odreagowania wojennej traumy, co niosło w sobie refleksję natury religijnej i filozoficznej, jak i były wyrazem patriotycznych, by nie rzec nacjonalistycznych postaw. Choć mowa jest tu o pomnikach, I wojnę światową upamiętnianio też w inne sposoby: odlewano dzwony, instalowano tablice na murach kościołów, fundowano wyposażenie świątyń (o czym już wkrótce na przykładzie gryfińskiego kościoła).


Komu konkretnie były one dedykowane? Żołnierzom armii Prus, które to wojnę wywołały, które są winne krwawej jatce milionów żołnierzy wielu narodowości, które to ów konflikt przegrały, i które to zapłaciły za mocarstwowe dążenia ogromną cenę. W tym właśnie życiem tysięcy mieszkańców Pomorza, zaciągniętych do wojska i wysłanych na front do okopów. Ale gdy zaczniemy analizować widniejące na pomnikach nazwiska, to zaskoczyć nas może spory odsetek tych wskazujących na słowiański rodowód, albo wprost - polsko brzmiących. O czym to świadczy? O sile wzajemnego oddziaływania żywiołu niemieckiego i słowiańskiego na Pomorzu, wynikającego tak ze słowiańskich korzeni zgermanizowanych autochtonów, jak i ogarnięciem w efekcie zaborów przez Prusy ziem należących do Polski i wynikającym z tego migracjom Polaków. To jeden z ciekawszych wątków dziejów Pomorza Zachodniego, i jednocześnie zmuszający do refleksji o pogmatwanych losach Słowian.


Pomniki te po 1945 r. nie spotkały się ze zrozumiałych względów z życzliwym przyjęciem przez Polaków. Traktowane były jako jawny wyraz niemieckiego militaryzmu, a charakterystyczne symbole, takie jak Żelazny Krzyż czy stalhelm, funkcjonujące w niewiele zmienionym kształcie także podczas II wojny światowej, to wrażenie pogłębiały. Pomniki niszczono, uszkadzano, przerabiano na religijne, w najlepszym razie pozostawiano samym sobie. Na przełomie tysiącleci budzące się poczucie przywiązania do małych ojczyzn zachęciły niejedną lokalną społeczność do przewartościowania swojego punktu widzenia na tego rodzaju obiektów. Były to mniej lub bardziej rozsądne refleksje, najczęściej sprowadzające się do zadbania o ocalały obiekt i umiejscowienia tablicy ze stosownym komentarzem historycznym.

Jak powinniśmy jako Polacy traktować tę symboliczną spuściznę po I wojnie światowej? Jako materialny ślad po panujących wówczas na Pomorzu nastrojów. Mając jednak w tyle głowy to, że Prusy były agresorem, a armii pruskiej nie w głowie była niepodległość Polski.

OK, po tym wstępie zachęcam do zapoznania się z najciekawszymi znakami czasów powojennej traumy:

Zacznę od chyba najciekawszego w całym zestawieniu pomnika postawionego we wsi Mieszewo Składa się z kamiennego krzyża i ustawionego wokół niego kręgu głazów.

Każdy z kamieni poświęcony jest jednemu poległemu. Bardzo symboliczny i zarazem romantyczny układ, wtopiony w piękny zachodniopomorski krajobraz.

Bieniczki - przykład nostalgicznej refleksji nad I wojną światową. Można domniemywać, że pomnik ukazuje żołnierza w poczuciu przegranej sprawy. Na cokole widnieje obraz osiodłanego konia bez jeźdźca, oraz wymowny fragment porannej pieśni kawalerzystów z I połowy XIX w.: "Jutrzenko, świecisz mi wczesną śmiercią".

W Maszewie podziwiać możemy najbardziej imponujący obiekt poświęcony pamięci ofiar I wojny światowej. Wybudowany w modnym wówczas stylu modernistycznym ma bardzo przemyślane założenie, zatracone dziś przez porastającą wokół roślinność. Pomnik wygląda niczym twierdza, w której półokrągłą ścianę osadzono obramowany otwór w kształcie miecza. Jego proporcje wydają się nietrafione, ale miał za zadanie wpuszczać do środka promienie wschodzącego słońca. W czasach gdy cypel, na którym wzniesiono obiekt, nie był jeszcze zadrzewiony, pomnik musiał być doskonale widoczny z miasta.

Z postacią półklęczącego żołnierza mieliśmy już do czynienia w Bieniczkach. Na miejskim cmentarzu w Dobrej Nowogardzkiej znów ją spotykamy, ale o znacznie większym rozmiarze. A przy tym w dość upiornym stanie, gdyż postać pozbawiono głowy, najpewniej po 1945 r. Wokół rzeźby w narożnikach ustawiono cokoły z wyrytymi nazwiskami poległych.

Niedawno odrestaurowany pomnik na dawnym niemieckim cmentarzu w szczecińskiej dzielnicy Żelechowa, to przykład przysadzistej z iście pruskim wydaniu. Usytuowany na szczycie tarasowego wzniesienia, wygląda niczym gigantyczny ojczyźniany ołtarz. To też jedna z prawidłowości - w przypadku pomników o większym znaczeniu lokalnym, stawiano je na ogół w wyeksponowanych, z dala widocznych lokalizacjach. Porastające dziś drzewami wzgórza nie oddają już pierwotnych zamiarów fundatorów pomników. Można jednak sobie wyobrazić, jak zmyślne były to rozwiązania.

Toporzyk - pomnik stworzony z granitowego głazu na przykościelnym terenie. Ukazuje żołnierza Wehrmachtu w marszu - dużo bardziej bojowej postawie od wcześniej pokazanych.

Na tym pomniku skuto pierwotne napisy. Przekładając to na język symboli, w pewnym sensie wymazano nazwiska agresorów z kart historii.

Niektóre pomniki bez szanku przetrwały próbę czasu.
Inne zostały nadszarpnięte na różne sposoby. Tu widać ślady po kulach.



Ci, którzy mieli szczęście umrzeć u siebie, mogli liczyć na nagrobek upamiętniający ich wojenne doświadczenie, taki jak ten w Burowie.

Na pomnikach poległych podczas I wojny światowej przewijają się charakterystyczne dla tego okresu symbole: Żelazny Krzyż, hełm typu "Stalhelm", dębowy wieniec, miecz.

Żelazny Krzyż przewija się niemalże na każdym pomniku. W Winnikach strzeże po obu stronach wejścia na wzniesienie z pamiątkowym głazem. Wyryta na nim twarz żołnierza nie wyszła spod dłuta zdolnego kamieniarza - hełm wygląda niczym garniec, a fizjonomia ozdobiona została orlim nosem i posępną miną.

Takie rzeczy też miały miejsce. Tuż obok Krzyża Żelaznego - swastyka.

W tym zestawie brakuje tylko "Stalhelmu".

Krzyż Żelazny w wydaniu żeliwnym. Cmentarze z krzyżami wykonywanymi z żeliwa są już rzadkością. Metal cieszył się dużym zainteresowaniem na rynku wtórnym.

Wyryte w piaskowcu, surowe w wyrazie odznaczenie.

Nagrobek na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie doskonale odwzorowujący wszystkie detale odznaczenia w wersji 1914: cesarską koronę, inicjał panującego (Wilhelm II) oraz rok ustanowienia.

Chyba najbardziej charakterystyczny hełm XX w. Tu spoczywający na dębowej gałęzi również na szczecińskim Cmentarzu Centralnym.

No i pytanie do znawców - z jakim gatunkiem drzewa tutaj "Stalhelm" jest zestawiony?

Jak już wcześniej to zostało powiedziane, bolesne doświadczenie II wojny światowej spotkało się z traumą I wojny światowej. Po 1945 r., co zrozumiałe, pomniki te nie spotkały się z życzliwością. W najlepszym razie pozostawiono je w obojętnym spokoju. "Naszym bohaterom", taki napis widnieje na granitowej tablicy zrzuconej na ziemię. Jej pierwotne miejsce znajdowało się na krzyżu w Mieszewie, którego zdjęcie znajduje się na poczatku zestawienia.

Odnawiać, czy oddać upływającemu czasowi? Takie pytanie stawiają sobie rózne lokalne społeczności. Pomnik z szczecińskiej dzielnicy Żelechowa odrestaurowano z racji na to, że rewitalizacji poddano cały obszar okalającego go cmentarza.

Pomnik w Widuchowej gdyby przetrwał do dziś w swym pierwotnym założeniu, byłby tym jednym z najbardziej monumentalnych. Widoczny na zdjęciu blok z piaskowca stanowił jego centralną część. Płaskorzeźba przedstawia nagiego wojownika z mieczem. Wokół ustawionych było 8 słupów zwieńczonych na szczycie kamienną opaską. Całe założenie umiejscowiono na jednym z okolicznych wzniesień. Po wojnie zostało zniszczone.

Obecnie zrujnowany pomnik pochłonięty jest przez las.

Związki przyczynowo-skutkowe są w historii wartą refleksji dziedziną.

Popularne posty